sobota, 28 września 2013

I'm so lucky!



Około tydzień temu zostałam wylosowana w rozdaniu na facebooku u Angel. Dziękuje.
Wczoraj wieczorem kiedy sympatyczny listonosz zadzwonił do drzwi nie spodziewałam się, że...
...zaraz z uśmiechem na ustach będę podpisywała paczuszkę od tej przemiłej blogerki.
Angel poznałam około 3 lat temu. Z polecenia koleżanki z pracy, Ady, którą fascynują kosmetyki, zaczęłam oglądać filmy tej miłej Pani na kanale youtube. Uwielbiałam w wolnych chwilach z kubkiem ciepłej, zielonej herbaty słuchać Jej kojącego głosu dochodzącego z głośników komputera przy 'pogadankach' (nagrywała kiedyś w filmikach, w których opowiadała o ulubionych balsamach, herbatach, uwielbieniu do czekolady, bieliźnie ;)). Obecnie pozostaje mi wracać do tych wspaniałych charakteryzacji i recenzji we wspomnieniach oraz czytanie opinii na blogu gdzie odwala kawał dobrej roboty. Solidnie opisuje każdy przetestowany kosmetyk a testy prowadzi profesjonalnie. Nie osądza kosmetyku na podstawie saszetki z próbką. Swoje zdanie wyraża po długim stosowaniu pełnowymiarowych opakowań.
Szanuje Ją i często pomaga podjąć mi decyzję przy wyborze nowego kosmetyku.

Po otwarciu 'zabąbelkowanej' zawartości ujrzałam śliczny kuferek, który od razu znalazł swoje zastosowanie. Do tej pory ozdoby do włosów Miśki walały się to tu to tam i nie miały swojego miejsca. Teraz są pięknie ułożone w srebrnej skrzyneczce. Jeszcze raz ślicznie Pani dziękuję :)
Kosmetyki też są już w użyciu, dziękuję, dziękuję, dziękuję :)




4 czerwca Lilki Szpilki ogłosiła konkurs na swoim blogu. Po ogłoszeniu wyników dwa tygodnie później byłam w ciężkim szoku, że...wygrałam :) Wygraną w konkursie była poduszka, którą w zadaniu konkursowym należało opisać/zaprojektować.

Agnieszka długo zbierała się do uszycia podusi. Dzięki temu jest mocno przemyślana, typowo Lilkowo-Szpilkowa i dopracowana w najmniejszym szczególe. 
Około dwa tygodnie temu poszłyśmy odebrać ją osobiście na Werandzie. Agnieszka to bardzo sympatyczna, ciepła i skromna osoba, niesamowicie kreatywna, ma świetne wyczucie koloru. Wszystko co szyje jest milusie w dotyku (korzysta głównie z minky), miękkie i miłe dla oka. I taka jest też nasza poducha. Niezwykle delikatny, puchowy, uśmiechnięty zwierz podbił serce naszej Żabci. Towarzyszy Emilkowej drzemce w ciągu dnia, jest codziennie karmiona (Agnieszko, proszę się nie martwić trafiła w naprawdę dobre ręce :), uczestniczy w herbatce i zabieramy ją ze sobą w niedzielę kiedy jedziemy do babci.
Obejrzyjcie jak dobrze im razem.




1 komentarz:

Dziękuję po stokroć za każdy jeden komentarz :)
Dzięki Wam mam chęć tworzyć to miejsce!