czwartek, 17 października 2013

Wiejsko

Na wsi wypoczęlim jak trza!
Było swojsko, sympatycznie, domowo. Byliśmy jedynie na weekend, choć pragnieniem Naszym było pozostać dłużej.
Tam człek oddycha inaczej. Choć zapachy z obory do najprzyjemniejszych nie należą to powietrze jest świeże i rześkie. Emilia całe dnie spędzała na dworzu. 'Cip, cip, cip, kici kici i ko ko ko' nie było końca.
Tam sny są bardziej kolorowe, a śpi się krótko, za to snem kamiennym.
Jest zdrowo.

Chleb i masło smakują wybornie. Nigdzie nie ma takiego jedzenia jak u babci. Nawet Nasz mały Trzpiot zajadał ze smakiem rybkę złowioną przez wujka Marycha, głównie po to, żeby chwilę później ukraść z talerza ości, stanąć w drzwiach i wołać; 'Mniam, mniam! Chodź! Tu, tu!'. Nie istotne, że kotki bały się podejść do takiego Krzykacza, przyjemnie było popatrzeć jak Brzdąc robi to z ogromnym zaangażowaniem.
Emilia zwiedziła wszystkie zakamarki babcinej zagrody. Odwiedziła chlewik, stajnie, kurnik...
Ganiała z piskiem gąski, a kiedy te syczały na nią przestraszone Miśka nie uciekała tylko machała rączką i podchodziła bliżej kusząc, żeby ją chapnęły (w tym momencie wkraczała przestraszona mama, która odciągała nadgorliwca).







Nowa Wieś koło Grudziądza słynie z uprawy przepysznych, słodkich pomidorów, długich, jędrnych ogórków i tabaki. Akurat trafiliśmy na przygotowywanie tytoniu do sprzedaży. Ciocia zwijała pachnące liście w pęczki i układała w skrzynki, w tym czasie Emilka zachwycona biegała wokół, pomagając, podawała po listku. Były też ostatnie zbiory pomidorków. W tym roku wujkowi pomarzły warzywa, Miśka była w siódmym niebie, kiedy wujas dał przyzwolenie na zbieranie 'pimpidorków', które nie nadawały się już na sprzedaż.






Okolice babcinego podwórka są piękne. Wokół las. Jest cisza i spokój. Tam jedziemy odpoczywać od zgiełku ulic i zapachu spalin. Uciekamy od szarych, betonowych bloków i smutnych, przytłoczonych codziennością ludzi.
Tam ludzie żyją inaczej i choć wcale nie mają łatwiej to nikt nie narzeka. Rodzina mojego męża jest pozytywnie nastawiona do życia i cieszą się z tego co mają, dlatego tak przyjemnie się z nimi przebywa. Człowiek inaczej spogląda na świat kiedy otoczony jest dobrymi ludźmi. 
Wracam stamtąd naładowana wartościową energią, z większym dystansem i dobrym nastawieniem do życia.



















5 komentarzy:

  1. Ale mi się marzy taka wyprawa na wieś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy to szczęście, że zarówno ja jak i mój mąż mamy babcie na wsi.

      Usuń
  2. Marzy mi się wyprawa na wieś :)
    A Emilka cudownie wygląda z gąskami, jak mała pastereczka ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz bardziej doceniam fakt, że mamy do kogo jechać na wieś...
      Dziękuje :) Latała za nimi cały dzień, gdyby mogła spałaby z gęsiami ;)

      Usuń
  3. Zazdroszczę wypraw na wieś. Na pierwszym zdjęciu wygląda jakby kura polowała na kota :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję po stokroć za każdy jeden komentarz :)
Dzięki Wam mam chęć tworzyć to miejsce!