poniedziałek, 7 lipca 2014

Happy, happy people...


Because I'm happy znają chyba wszyscy. Emilka tak bardzo polubiła ten energiczny utwór, że nauczyła się go śpiewać. Napawa nas to dumą i za każdym razem gdy śpiewa tą piosenkę gula staje mi w gardle i czuję, że z tej dumy za moment pęknę ;)


Każdy ma swój sposób na bycie szczęśliwym. Jedni szczęśliwi są, kiedy ich kariera zawodowa pnie się ku najwyższym szczeblom, szczęściem drugiego jest granie na deskach teatru czy śpiewanie w pubach, bywają tacy, którym wystarczy iść przez życie ze swoją drugą połówką, kolejny odnajdzie się w spędzaniu czasu z przyjaciółmi, innego uszczęśliwiają podróże po świecie, znajdziemy i szukających szczęścia w wierze albo spełniających się w roli wiecznego studenta...
Osobiście bardzo wcześnie wiedziałam, że moje szczęście odnajdę w rodzinie.
Doskonale pamiętam, kiedy kończąc gimnazjum na jedną z lekcji wychowawczych przyszła Pani psycholog. Miała pomóc nam w wyborze liceum. Przeprowadzała z nami różnego rodzaju testy. Otrzymaliśmy 3 hasła: przyjaźń, rodzina, praca. Naszym zadaniem było podzielenie koła na trzy, różnej wielkości części i umiejscowienie w nich powyższych wartości.  Zarówno wtedy, jak i dziś koło wyglądało u mnie tak samo...

Moje szczęście to rodzina.
Moja wspaniała mama, wiecznie marudzący tata, brat, który mieszka u Brytów, roztrzepana siostra Zuzia i Karolina - ciepluch. To Damian, który jest wymarzonym mężem i idealnym tatą. I wreszcie moje Słoneczko, moja córa najdroższa, bez której pełni szczęścia by nie było...
Mam wrażenie, że coraz więcej osób pragnie ciepła domowego ogniska. Szukamy partnera, zakładamy rodzinę, pojawia się dziecko. Gdy już czujemy jak to jest być rodzicem, zaczynamy odczuwać czym jest szczęście.
Rodzina zaczyna mieć coraz większe znaczenie. Widać to na ulicach, gdzie coraz częściej spotyka się radosne dzieci w towarzystwie uśmiechniętych mam. Dawno nie spotkałam rodzica narzekającego, sfrustrowanego. Nie wiem czy to ja mam jakieś szczęście, ale gdzie nie spojrzę widzę ludzi zadowolonych z życia rodzinnego.
















P.S. Kochani, należą Wam się słowa wyjaśnienia...do tej pory posty wystawiałam w miarę regularnie. Starałam się by pojawiały się raz w tygodniu w okolicach poniedziałku. Do tej pory jakoś mi się to udawało, ale w pewnym momencie zabrakło mi weny. 
Bloga prowadzę ze starannością, wkładam w niego serce i nigdy nie pokażę tutaj nic na siłę. Każdy post jest przemyślany.
Kiedy wróciła do mnie wena pojawiły się problemy z internetem. W dalszym ciągu dostawca sieci upiera się, że jest wszystko w porządku, a mnie krew zalewa, kiedy jedno zdjęcie ładuje mi się ponad 5, niekiedy 10 minut...
Podsumowując - było źle, ale czuję, że będzie już tylko coraz lepiej :)

Pozdrawiamy Was serdecznie! <3

15 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Bardzo mi miło, że wpadłaś :)

      Usuń
  2. Oglądam zdjęcia i tęsknię za Gdynią.. :) Skoro trafiłaś do nas przypadkiem, to może takim samym przypadkiem uda nam się wpaść kiedyś na siebie na deptaku, bo do Twojej "małej Ojczyzny" zamierzam wpadać częściej :)
    A co do wpisu.. to tak jakbym czytała o sobie. Może to głupio brzmi, ale od dziecka wiedziałam, że chcę być mamą, prowadzić dom, mieć męża, psa i ogródek. Co prawda pies stoi na łańcuchu, a do ogródka nie mam ręki, ale cała reszta się zgadza.

    Powodzenia.. niech Cię wena nie opuszcza, bo fajnie się o Was czyta.
    Buziaki od Zulilusiów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe :) Trochę pogoda się popsuła, ale w chodzeniu po bulwarze nie przeszkadza ;)
      Jak to dobrze, że nie jestem w swoich przekonaniach jedyna.
      Bardzo dziękuję za odwiedziny. Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo mi miło. Twoje słowa to dla mnie poezja, bardzo tego potrzebowałam, dziękuję! Ściskam Was cieplutko Zulilusie :)

      Usuń
  3. Jaką ładną sukieniunie ma mały Digus i kapelutek, podobnie moja mama mnie ubierała jak byłam mała :) Na strychu piętrzą sie jeszcze stare białe letnie sukienki z dodatkiem materiału w kratke, i ręcznie wyszywanymi kwiatkami. Obowiązkowo wieczna udręką małej dziewczynki "Mamo zawiąż mi kokardkę z tyłu" która wiecznie się rozwiazywała

    Buziaki Diguski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam taki vintage w dziecięcej szafie :) Tą sukienkę wyszperłam w sh, nie jest firmowa, ale ujęła mnie od pierwszej chwili :)
      Żałuję, że nie mam swoich starych, pięknych ubranek, które znam ze zdjęć, ale przy naszej trójce nie było miejsca na chowanie i wszystko wydawała dalej...
      Buziaki dla Ciebie i malutkiej :*

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia i słowa. Rodzina to największe szczęście, którego nie można kupić ani ukraść.
    Pozdrawiam serdecznie i dużo, dużo weny życzę :-) Mnie też ostatnio coraz częściej jej brakuje, ale zwalam to na tą cudną pogodę :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, Twoje słowa wiele dla mnie znaczą :)
      Tak, mając tego świadomość staram się pielęgnować więzi rodzinne. Choć i przyjaźń jest dla mnie ważna :)
      Oj, coś Ty, że Ty weny nie masz. W to nie uwierzę ;) Dziękuję, bo bardzo mi się przyda :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. jakie cudowne zdjęcia i Twoja córcia!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Szminko! :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Cudne zdjęcia! Weny brak, bo lato, ciepło i wg :) Taka przypadłość :) Cieszymy się, bo lato krótkie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też z początku na pogodę wszystko zwalałam ;)
      Pewnie, że się cieszymy, korzystamy z lata na całego! :)

      Usuń
  7. Super pooglądać takie "happy" zdjęcia, zwłaszcza jak za oknem leje buuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo się cieszę, że się podobają. Jeśli jeszcze poprawiają humor, tym bardziej mi miło :)

      Usuń

Dziękuję po stokroć za każdy jeden komentarz :)
Dzięki Wam mam chęć tworzyć to miejsce!