środa, 13 sierpnia 2014

Zrestartowana po weekendzie...



Zeszły weekend spędziliśmy u mojej babci, która mieszka w domku położonym w samym środku wsi. Kiedyś po babcinym podwórku biegały kaczki i gęsi, były króliki. Odkąd zdrowie starowinki podupada, został jedynie kogut i jego harem, stary pies oraz koty.
Kiedy napatrzyłam się na ten błysk w oku, brudne syrki od hasania boso na trawie, klejące, od owoców drobne ręce i roześmianą buzię, wtedy pewność zyskuje, że dzień spędzony na wsi, nie tylko dla mnie należał do udanych. Wypoczęliśmy, mąż odetchnął od pracy, córka odwiedziła ulubione ostatnimi czasy kurki, dotleniliśmy komórki, a ja...powspominałam z babcią i się zrestartowałam. Wróciłam z większą cierpliwością, z cieplejszym uśmiechem i z większą chęcią na prowadzenie konikowych dialogów.




Ominęły nas niestety 'kąpiele' w zbożu, które zostało już zebrane. Stoi teraz usypane w workach w garażu i schnie. Córka upodobała sobie na nich legowisko, tłumacząc, że jest kurczaczkiem i siedzi w kurniku. Pip, pip. Przez niewielką dziurkę skubała owies, podając mi prosiła 'skubaj mi mamo' i czyste ziarenka ze smakiem zajadała. W szoku byłam, że tak bardzo Jej zasmakowały, jednocześnie ogromnie mnie to cieszy.





Zwierząt tu niewiele, ale córka się nie nudziła. Potrafiła sobie znaleźć masę zajęć w okolicy prababciowego podwórza: biegała, huśtała się, rozmawiała z przedstawicielami braci mniejszej, relaksowała się na workach ze świeżo skoszonym zbożem, bawiła na kocyku, gotowała spaghetti z Peppą, oglądała film o kurniku z kucykami. Co dla mnie najważniejsze, spędziła pół dnia na świeżym powietrzu! Tam wszystko Ją interesowało; miała nowe zakątki do zwiedzania, nowe rzeczy do odkrycia, tyle zapachów do zapamiętania, tyle smaków do zasmakowania, tyle zwierząt do poznania. Wszystko skrzętnie notowała w pamięci, z pewnością te wszystkie smaki i zapachy kiedyś będą do Niej wracały.






Na wsi dopisywał Jej apetyt. Trudno jednak się dziwić, osobiście nie spotkałam do tej pory nikogo kto nie przyznałby mi racji, że na wsi jedzenie smakuje inaczej; chleb jest kruchy, chrupiący, świeży i pachnący, masło bardziej maślane, twarożek ma w sobie więcej śmietankowości, kartofle są idealne, nie za suche, nie za mokre, prawie słodkie, jabłka bardziej soczyste i...mają smak!
Miśka zbierała owoce babcinej jabłonki, dawno nie widziałam by coś tak bardzo Jej zasmakowało.



Kiedy słońce już wracało do domu dając miejsce księżycowi, widoki, które zmalowało nam na pożegnanie zapierały dech w piersi. Koniecznie musiałam uwiecznić te poszarpane, białe chmury, z których przebijało złoto, miedź i delikatne róże.
Mój koniec dnia był sielankowy; nie ma nic przyjemniejszego niż usypianie przy otwartym oknie. Wiejskie dźwięki są niesamowicie odprężające. Kiedy wtulona we mnie córa pyta: 'Co to za dziwny dźwięk, mamo?', odpowiadam: 'To koniki polne dają Ci koncert, by milej się zasypiało' i czuję, że faktycznie grają. Grają kołysanki, miód na nasze uszy, relaksujące dźwięki uspokajają, pozwalają by emocje opadły. Gdy oddech staje się spokojniejszy i Ona zasypia, wtulam nos w Jej włosy. Czuję jak pięknie pachnie. Zabawą, poznawaniem, ekscytacją, słońcem i świeżym powietrzem. Chwilę później patrzę na Nią z zachwytem i urzeczona tym widokiem myślę o tych momentach zwyczajnie niezwyczajnych, a potem idę przytulić się do męża i zamykam oczy z uśmiechem na ustach.




W niedzielę rano, zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy do lasu. W lesie było nie typowo, sucho przede wszystkim. Stara rzeczka, wokół której zawsze pełno rosło kurek była wyschnięta. Grzybów nigdzie nie było widać. W pomorskich lasach brakuje wilgoci, las nie pachnie tak jak rok temu. 
Deszczu przyjdź, bo jak tu wyruszyć na grzybobranie, gdy nie ma czego w lesie szukać?





Weekend nam się udał, tak bardzo, że już wczoraj Digusiątko pytało mnie czy możemy jechać na wieś. Najchętniej spakowałaby się, wsiadła w 'grafitowy' i wróciła do wiejskich zabaw.


12 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia i klimat, oj widzę, że naprawdę dobrze wypoczęłyście i nie ma się, co dziwić. Moi dziadkowie przeprowadzili się do miasta z daleka i zamieszkali w blokach nim się jeszcze urodziłam ominęły mnie, więc takie cudne wiejskie wakacje. Tam czas na pewno mija inaczej niż w mieście nie ulega to wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babcia też wròciła do miasta. Tata dorastał w Gdańsku Oliwie. Babcia wróciła na wieś po tym jak wujek został księdzem, a tata z ciocią pozakładali rodziny. Mówi, że w Nowym Wiecu jest Jej miejsce. Tu się wychowała i chce zostać do samiuśkiego końca...to głównie Jej zasługa, że mamy gdzie odpoczywać od miejskiego zgiełku.

      Usuń
  2. Brakuje mi takiego odpoczynku w ciszy i spokoju... Piękne zdjęcia, a Emilka ja zawsze słodziutka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za komplementy! :*
      Przydaje się, taki wypoczynek dla mnie jest niezbędny, by nie zwariować ;) Od czasu do czasu potrzebny mi restart. Ale z tego co widziałam na Twoich zdjęciach i Wy macie w miarę spokojne okolice...

      Usuń
  3. Zgadzam sie...jedzenie na wsi,na swiezym powietrzu smakuje zupelnie inaczej:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jak, ja się cieszę, że kilogramów ze sobą nie przywiozłam ;)
      Pozdrawiam również, bardzo mi miło, że mnie odwiedziłaś :)

      Usuń
  4. Piękne wakacyjne migawki...tez bym sie tak wiejsko "zresetowała" z chęcią ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Pozdrawiam również! :)

      Usuń
  5. Oj..zazdroszczę Wam tej wsi. My aktualnie nie mamy do kogo jeździć,by poczuć ten klimat.
    Na szczęście mieszkam na Podlasiu..wsiadam w auto, jadę 2-3km i mam krówki,świnki,zboże i wszystkie wiejskie "cuda":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to szkoda...ale na Podlasiu macie na pewno mnóstwo miejsc, gdzie możecie pooddychać świeżym powietrzem i się mocno dotlenić :)
      Ja z kolei zazdroszczę Wam bliskości Howieny ;) Jeśli chodzi o Twoje zaproszenie, jeszcze nie wiem jak będzie, muszę to obgadać z mężem. Jeśli się uda, nie omieszkam Cię przed wyjazdem poinformować :)

      Usuń
  6. To musiał być świetnie spędzony czas, uwielbiam klimat wsi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heniu, tak, to był wspaniale spędzony czas. Lepiej być nie mogło :)
      A jak Ty po powrocie się czujesz? Wypoczęliście choć troszkę? :)

      Usuń

Dziękuję po stokroć za każdy jeden komentarz :)
Dzięki Wam mam chęć tworzyć to miejsce!