piątek, 3 października 2014

Moje dziecko nie chce brać lekarstw...


Moja Miśka bardzo długo nie chorowała, ostatni raz złapała bakcyla mając 12 miesięcy. Przez półtora roku zdążyłam zapomnieć o tym jak to jest mieć chore dziecko.
Ale sama się wkopałam. Wiecie jak to jest...komuś się pochwalisz i za chwilę okazuje się, że za szybko się chlubiłaś sukcesem? Właśnie tak to u nas wyglądało. W piątek się chwaliłam, a już dzień później płakałam, że moje dziecko z gorączką, gilami pod nosem i kaszlem lekarstw nie chce przyjmować.

"Mamo, nie chcę, to jest obrzydliwe!", znacie to skądś?


Przez trzy dni namawiałam; chodziłam za Nią, prosiłam, przytulałam i najsłodszym głosem, na jaki mnie stać, szeptałam czule, że bardzo Ją kocham i chcę pomóc, że to tylko mała łyżeczka słodkiego syropku...
Czułości na nic się zdały...

Proszę, będziesz zdrowa, lekarstwo Ci pomoże. Zobaczysz, brzuszek będzie zadowolony, katar się skończy, nie będzie bolało Cię gardło, proszę, proszę, proszę!
Żadne prośby nie pomagały...

Weź lekarstwo! Chyba nie chcesz trafić do szpitala?!
Groźby też nie...
Nie i koniec!

Przez te trzy dni udało nam się Jej pomóc jedynie dzięki dwóm lekarstwom...tfu, słodyczom na gardło:

Cholinex JUNIOR
Skład: Cukier, syrop glukozowy, regulator kwasowości - kwas cytrynowy, proszek malinowy 0,45%, witamina C (L-askorbinian sodu), wyciąg z rumianku, aromat malinowy, wyciąg z liścia mięty pieprzowej, wyciąg z prawoślazu, wyciąg z liścia szałwii, wyciąg z ziela tymianku, mentol, barwnik - kwas karminowy.


Natursept lizaki
Skład: cukier, syrop maltozowy, kwas cytrynowy, aromat naturalny, kwas L-askorbinowy, wyciąg suchy z porostu islandzkiego, ekstrakt gęsty z korzenia prawoślazu, suszony koncentrat aronii, wyciąg z liści szałwii, czerwień buraczana, kompleksy miedziowe chlorofili i chlorofilin.


Tylko one koiły podrażnione gardziołko mojego uparciucha. 
Rano, po śniadaniu wybierała sobie słodkość, siadała na kanapie i lizała, lizała, i lizała. 
Obydwa faktycznie pomagają, w dodatku mają całkiem przyjemny skład (jak na słodycze).

Po trzech dniach zaczęłam wymyślać bajki...podeszłam do Niej z łyżeczką (tą samą, którą moja mama karmiła mnie przeszło dwadzieścia! lat temu):
-Kochana, popatrz, przyszedł do Ciebie smutny, chory króliczek. Widzisz? O, tutaj siedzi.
-Jak ja!
-Tak Myszko, jest chory zupełnie jak Ty i bardzo Cię prosi, żebyś wzięła syrop.
-Mamo, nie chciem.
-Ale Miśka, popatrz, widziałaś taki syrop? To od Czarodzieja! Tego samego, od którego masz lizaki na gardło. 
-Tak, tata przyniósł od Czalodzieja!
-Tak, właśnie od tego ze spiczastą czapą, w pelerynie i z długą brodą. Ten Czarodziej dał dla Ciebie ten syropek. Kiedy weźmiesz go do buźki, w brzuszku pojawią się małe wróżki, które będą czarowały i wszystkie bakterie uciekną.
-Tak mamo, daj sylopek!

I wiecie Kochani, że wzięła! Przez następne cztery dni, dwa razy w ciągu dnia przyjmowała 'syropek od Czarodzieja'. Przed każdą łyżeczką była rozmowa, o tym jak wróżki pomagają w walce z bakteriami. 

Chcecie zobaczyć nasz syrop od Czarodzieja i łyżeczkę (z nieatrakcyjnym, ale skutecznym zwierzakiem)?

Lipomal
Skład: 1,86 g suchego ekstraktu z lipy, 10-30% maltodekstryna, ekstrahent etanol 40% oraz substancje pomocnicze, w tym sacharoza.



Oprócz powyższych lekarstw stosowałyśmy jeszcze babcine sposoby na przegonienie bakcyla. Codziennie rano gotowałam córce ulubioną kaszę mannę z siemieniem lnianym (siemię łagodzi ból i powleka błonę śluzową), polaną syropem z malin (babcia już naprodukowała syropu na zimę), podawałam ciepły sok malinowy i herbatkę lipową z miodem oraz zapalałam kominek z miętowym olejkiem, aby pomóc Miśce w czasie drzemki i w nocy, kiedy zatkany nosek nie pozwalał na spokojny sen.

Po tygodniu rozmów, namów i walk mam zdrową córkę i wiedzę, jak przy następnej okazji namówić Ją na branie 'obrzydliwych lekarstw'. 




8 komentarzy:

  1. Zawsze jak piszesz coś o Emilce to mam przed oczami ten kochany, słoneczny uśmieszek <3. Chciałabym być kiedyś taką Mamą dla Jaśminki jak Ty dla Miśki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O raju, Kochana, sprawiłaś mi ogromną radość, aż się wzruszyłam. Jest mi bardzo miło, że tak uważasz, ale jednocześnie myślę, że jesteś fantastyczną mamą dla swojej Jaśminki. Dbasz o Jej zdrowe żywienie, o to by przebywała na świeżym powietrzu, o Jej duchowość, pokazujesz Jej swoją kreatywność, uwielbiacie książki, więc z pewnością poświęcasz Jej czas na wspólne czytanie. Ona to wszystko obserwuje, notuje w pamięci, a to zapunktuje w przyszłości.
      Muszę się Tobie przyznać, że ja sama, kiedy Emilka była młodsza, zaczytywałam się w blogu Klocek i Kredka oraz Panna Mi i Jej zabawki myśląc sobie by brać z nich przykład. Nie wiem czy gdyby nie Kredka to czy czytałybyśmy takie książki jak 'Uśmiech dla Żabki' albo 'Proszę mnie przytulić'. Podejrzewać jedynie mogę, że dzieła Wechterowicza byłyby mi obce.
      Daje zawsze dojść do głosu moim instynktom, wiele kieruje się sercem, ale pewne cechy (które uważam za pozytywne) pożyczyłam sobie od innych mam :)
      Jeśli jestem dla Ciebie takim wzorem to czuję się ogromnie zaszczycona! Dziękuję :*

      Usuń
  2. Asieńko współczuję. Moje dziewczynki tak nauczyłam łykać syropki, że jak mają katar to same wołają o krople do nosa i inhalacje ;-). A jak je gardełko boli to syropek proszą :-). Choć nie powiem, że zawsze tak łatwo było, na szczęście nie mam z tym problemu. Dobrze, że Emilka już zdrowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Zdolna z Ciebie mamusia :) Marzenko, zdradzisz sekret, jak zrobiłaś z dziewczynek miłośniczki kuracji?

      Usuń
  3. Nooo właśnie...dopiero co ODPUKIWAŁAM chwalac sie, ze Antoś się trzyma!plany kinowe na ten weekend a my...dziś juz o 8 u dyżurnego lekarza...antybiotyk, syrop, areozole...ech..niech to szlag:((( plus, ze problemow z łykaniem nie ma, ale co tu mowic..wcale się Twojej Małej nie dziwię..Tobie dalszej cierpliwości bo jesień w pełni i dużo zdrówka Wam życzę:)buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest z tym 'krakaniem', obie sobie Aniu wykrakałyśmy te choróbska. Wstrętne bakterie, a kysz od dzieciaczków!
      Och, ja też się nie dziwię. Do tej poru pamiętam smak jednego z antybiotyków z dzieciństwa. Obrzydliwość, porównuję go do wdychania pyłu na budowie, fuj! Jakby ktoś mi kazał lizać okurzone ściany...
      Dziękuję Aniu i dla Was ślę buziaki oraz życzę masę zdrówka :*
      Mnie w tym roku jesień wyjątkowo dobija...

      Usuń
  4. U nas Maja sama się domaga jak jest chora.. teraz to ona jest mi mama i rozkazuje ja czasem nie wiem czy dalam juz jej lipomal czy tez nie ...szalenstwo :)

    Lipomal jest dobry w smaku Maja Go lubi... o dziwo O_o
    Zdrówka dziewczynki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to podobnie jak z Miśką, też mi często rozkazuje. Jest przy tym tak komiczna, że muszę opanowywać śmiech ;)
      Mi samej też Lipomal smakuje, a Fisia krzywi się, kiedy go wypije i musi popić wodą xD Na szczęście wypijała :)
      Dziękujemy! I dla Was zdrowia, co by choroby nie imały całej rodzinki :)

      Usuń

Dziękuję po stokroć za każdy jeden komentarz :)
Dzięki Wam mam chęć tworzyć to miejsce!